niedziela, 30 listopada 2014

Rozdział 20

Olivia weszła razem z Kylem do salonu, gdzie wszyscy już siedzieli przy stole. Kate spojrzała w ich stronę i obdarowała przyjaciółkę wymownym spojrzeniem, na co ona pokręciła tylko głową.
- Dzień dobry. - Przywitał się Kyle, a Robin o mało nie zabił go wzrokiem.
- Kyle! - Richard wstał od stołu i uścisnął rękę chłopaka. -Bardzo się cieszę, że przyszedłeś.
- Dziękuję panu za zaproszenie. - Olivia stała obok nich i tylko przewracała oczami.
- Tato możemy porozmawiać.
- Kochanie później.
- Teraz! - Wszyscy spojrzeli na nią zdziwieni. - Proszę.
- No dobrze, zaraz wracamy! - Richard poszedł za córką do kuchni. - Co się stało karbie?
- Tato, po co zapraszałeś tu Kyle'a! - Dziewczyna była wściekła.
- Widziałem jak rozmawialiście na treningach i pomyślałem, że będzie ci miło. - Richard był mocno zdziwiony.
- Czy ty próbujesz mnie swatać? - Skrzyżowała ręce na piersiach.
- Nie, co ci przyszło do głowy, ale sama powiesz, że Kyle to fajny chłopak.
- Tato! Zawsze powtarzałeś, żebym tylko nigdy nie spotykała się z piłkarzem!
- Ale on jest byłym piłkarzem. - Olivia złapała się za głowę.
- Tato!
- No dobrze przepraszam, ale dlaczego masz do mnie takie pretensje, że go zaprosiłem?
- Bo nie lubię jak wtrącasz się w nieswoje sprawy!
- Dobrze, Olivia zrób to dla mnie i posiedźmy mile przy stole. Przecież go teraz nie wyrzucę. - Wzięła głęboki oddech i pokiwała głową. Oboje usiedli przy stole, pech chciał, że Olivia siedziała między Robinem, a Kylem. Chłopak co raz zerkał na nią i uśmiechał się nieśmiało.
- To Kyle, powiedz co u ciebie? - Richard wziął łyk wina, a Robin z siostrą wymienili spojrzenia.
- Właściwie nic ciekawe, praca, dom i tak mija.
- Mieszkasz sam? - Dolly dołączyła do konwersacji.
- Z psem jeśli to się liczy. - Uśmiechnął się do nich.
- Przyjaźnisz się z Olivią?
- Babciu! - Wnuczka skarciła kobietę wzrokiem.
- Tylko pytam.
- W porządku, tak przyjaźnimy się. - Kiedy dziewczyna to usłyszała prawie zakrztusiła się wodą.
- Przepraszam na chwilę. - Powiedziała i wstała od stołu. Weszła do kuchni i wzięła głęboki wdech. Nagle poczuła, że ktoś stoi za nią. Odwróciła się szybko i zobaczyła swojego brata, który patrzył na nią z troską.
- Co się dzieje? - Zapytał spokojnie.
- Ja tam nie wrócę, nie dam rady. Co on w ogóle wygaduje, przecież ja się do niego nie odzywam.
- Wiem.
- Pomóż mi się stąd wydostać.
- Jasne, chodź. - Wziął siostrę za rękę i szybko wyszli do korytarza. Olivia ubrała kurtkę i wzięła kluczyki do samochodu. - Powiem im, że Smith cię wezwał on zawsze jest w pracy w soboty.
- Dziękuję jesteś kochany. - Pocałowała brata w policzek i po cichu wyszła na zewnątrz. Spojrzała w górę zaczął padać pierwszy śnieg, mimowolnie się uśmiechnęła i pobiegła do samochodu. Odpaliła silnik i wyjechała na ulicę. Włączyła radio i zaczęła się zastanawiać, gdzie ma pojechać. Tylko jedno miejsce przychodziło jej do głowy - Centrum Treningowe. Zmieniła bieg i dodała gazu, skoro Chris zawsze wyżala się doktorowi to teraz jej kolej. Potrzebowała kogoś kto jej wysłucha, a doktor był odpowiednim kandydatem do zwierzeń. Jazda zajęła jej szybciej niż myślała mimo, że śnieg utrudniał widoczność na drodze. Wysiadła z samochodu i weszła do Centrum, w środku panowała grobowa cisza, a w recepcji paliła się tylko mała lampka. Rozejrzała się dookoła, w soboty nikt tu nie przychodzi oprócz sprzątaczek i czasami doktora Smitha, który chce posiedzieć w swoim gabinecie lub pospacerować po boiskach. Ruszyła w stronę skrzydła szpitalnego i otworzyła drzwi do gabinetu.
- Doktorze? - W środku było ciemno i trochę zimno, zupełnie jakby nikogo tu dziś nie było. Dziewczyna wzruszyła ramionami i zamknęła drzwi. Pewnie jest na boisku w zachodnim skrzydle to jego ulubione, pomyślała i wolnym krokiem zaczęła iść w tamtym kierunku. Dotarła do schodów i powoli zeszła na zieloną trawę boiska. Doktora nigdzie nie było, ale ktoś biegał po boisku i strzelał do bramki. Na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech, nie spodziewała się go tutaj, szczególnie dzisiaj.
- Chris! - Zawołała do niego, a on odwrócił głowę i podarował ją najpiękniejszym uśmiechem jaki w życiu widziała. Podbiegł do niej bez słowa i spojrzał jakby upewniał się, czy naprawdę tu jest.
- Co ty tu robisz? - Zapytał zadowlony.
- Mogłabym spytać o to samo.
- Byłem pierwszy. - Posłał jej szelmowski uśmiech.
- No dobra. Tata ma dziś urodziny i nie uwierzysz kogo na nie zaprosił aby było mi miło. - Wzruszył ramionami. - Kyle'a! - Oboje zaczęli się śmiać.
- To twój tata chyba pomylił gości.
- No co ty, nie ma pojęcia, że to z tobą wolę przebywać. - Chris uśmiechnął się pod nosem. - Teraz ty, dlaczego tu jesteś?
- Mała kłótnia z ojcem, standart.
- O co poszło tym razem? - Zapytała z troską.
- Chciał się tu zatrudnić jako trener bramkarzy żebyśmy spędzali razem więcej czasu, ale ja nie mógłbym z nim pracować. Nie dałbym rady codziennie się z nim kłócić, a jeszcze go słuchać jako trenera, w życiu.
- I za pewne mu o tym powiedziałeś, a on się obraził.
- Jakbyś tam była. - Znowu się do niej uśmiechnął. - Ale skoro już tu jesteśmy, to oboje powinniśmy wykorzystać ten czas na coś przyjemnego.
- Co proponujesz? Tylko nie basen bo zamarznę jak stąd wyjdziemy.
- Tym razem nie wrzucę cię do wody. - Spojrzał na nią figlarnie i pobiegł po piłkę. Wrócił do niej szybko i złapał za rękę. - Chodź coś ci pokaże. - Pozwoliła mu się poprowadzić, szli przez Centrum w stronę północnego skrzydła i wyszli na zewnątrz, gdzie znajdywało się jedno z odkrytych boisk. Chris podszedł do niewielkiego słupka obok i zapalił małe lampki ogrodowe, które otaczały całe boisko, a na tle śniegu, który był coraz większy wyglądały przepięknie. Chris wbiegł na boisko i rzucił piłkę pod nogi.
- Chodź zmierz się ze mną! - Krzyknął do Olivi i zaczął odbijać piłkę kolanami. Ona wybuchnęła śmiechem i podbiegła do niego. Kopnęła piłkę i popędziła do bramki, ale ją dogonił, zaczęła mu uciekać, ale ciągle stawał jej na drodze. Zaczęła odpychać go rękami i śmiać się na cały głos. W pewnym momencie złapał ją od tyłu w talii i zakręcił do okoła, a ona zaczęła piszczeć.
- Hej! Tak nie można, to faul! - Teraz Chris wybuchnął śmiechem i postawił ją na ziemię. Wykorzystała sytuację i pobiegł z piłką do bramki, Chris wyrósł przed nią jak drzewo, ich nogi się splątały i oboje się przewrócili. Chłopak upadł na plecy i pociągnął ją za sobą. Leżała na nim i śmiała się jak małe dziecko. Nagle zamilkła i spojrzała mu w oczy, a on wziął w palce kosmyk jej włosów i schował za ucho. - Dobra wstawajmy bo nas tu zasypie. - Olivia podniosła się szybko i zaczęła otrzepywać ze śniegu. - Rozumiem, że to ja wygrałam bo jeśli... - W pewnym momencie Chris złapał ją za rękę przyciągnął do siebie i zamknął jej usta pocałunkiem. Położył dłonie na jej talii i jeszcze mocniej przybliżył do siebie. Olivia zamknęła oczy i odwzajemniła pocałunek, wczepiając palce w jego włosy.


Przeczytałeś = skomentuj :D

15 komentarzy:

  1. Jeszcze proszę! To jest boskie !

    OdpowiedzUsuń
  2. Je je jeej♥. Czekam na 21.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziekuje Ci za marzenia... dzieki Twoim opowiadaniom przenosze sie w inny świat, do tego wspanialego choc nie doskonalego swiata i moge sobie pomarzyc. Odrywasz mnie od tej codzienności. Miłość jest taka piekna, a Ty cudownie ja opisujesz :-). Jestes niesamowita :-). Pomysl kiedys nad powazniejszym pisaniem, tak by tez inni mogli czytac Twoje teksty :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę dziękuję bardzo, nawet nie wiesz jak mi miło :)

      Usuń
  4. Jest moc! Ej jaki Ty masz talent O.o To jest megaaaaa :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpływaam♥♥♥♥♥♥.

    OdpowiedzUsuń
  6. :D :D No w końcu ją pocałował :D świetny rozdział
    Szybko dodaj kolejny, proszę

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdzial zreszta jak wszytkie :) nie moge doczekac sie kolejnego:)

    OdpowiedzUsuń
  8. To jest boskie :) kocham twoje opowiadania :D <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Tyle czekałam na ten pocałunek <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne *_* Czekam na następny <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  11. no nawet fajne :) ale niewiem czym wszyscy sie tak zachwycaja...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda opinia jest dla mnie ważna, więc dzięki :)

      Usuń
  12. Podziwiam Cię! Masz prawdziwy talent. Ta historia jest wspaniała ����

    OdpowiedzUsuń